Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pierogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pierogi. Pokaż wszystkie posty
lipca 20, 2026
lipca 20, 2026
kwietnia 08, 2026
grudnia 03, 2025
listopada 30, 2024
listopada 30, 2024
listopada 25, 2022
listopada 01, 2021
grudnia 04, 2020
stycznia 31, 2020
marca 06, 2018
listopada 06, 2017
stycznia 29, 2017
listopada 30, 2016
grudnia 09, 2012
Pierogi z farszem z kaszy gryczanej z grzybami i jarmużem.
Przyjechałam na weekend do rodziców. Dziś specjalnie spóźniłam się na pociąg, żeby wrócić do Krakowa dopiero jutro rano. Teraz było by to samobójstwo! Biało wszędzie!
Siedzę właśnie na moim ukochanym poddaszu. Wdycham opary terpentyny, które już na zawsze wsiąkły w drewno tego pokoju. Z zazdrością zerkam na rozwaloną na kaloryferze, na całej własnej długości, Ritę (Ritunia kotunia pupunia niuniunia). Ja nie wiem jak ona to wytrzymuje. Temperaturę kaloryfera na własnej twarzy. Rozumie się, potem schodzi i kładzie się plackiem na podłodze albo schodach by schłodzić swoje czarne futro. Tak czy siak. Łoł jestem pełna podziwu dla swojego hardcorowego kota. Ona to ma życie. A ja? Opatulona w 2 koce wyglądam pewnie jak zgarbiona buka pisząca koślawo trzema palcami na klawiaturze, popijająca z gracją herbatę z sokiem malinowym.
Zima mnie totalnie zaskoczyła! Nie jestem przygotowana na nagły spadek temperatury. -12 to za dużo! Nawet w domu odczuwam tę minusową temperaturę! I ten śnieg brrr jak śnieg przygnębia! Łe i fuj!
Dlatego najlepiej spędza mi się czas w kuchni (albo w łóżku), gdzie jest kolorowo, pachnąco i zawsze, ale to zawsze cieplej niż nigdzie indziej w domu.