Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukinia. Pokaż wszystkie posty
września 30, 2025
września 30, 2025
września 29, 2025
września 27, 2025
sierpnia 28, 2022
lipca 29, 2021
sierpnia 28, 2019
sierpnia 19, 2017
sierpnia 06, 2017
lipca 31, 2016
maja 12, 2016
sierpnia 31, 2015
lipca 17, 2015
sierpnia 18, 2014
sierpnia 30, 2013
TOTALNIE PROSTA ZAPIEKANKA Z KABACZKÓW I POMIDORÓW
Pomidory, cukinie, kabaczki i dynie z ogródka to duma każdego ogrodnika i wielbiciela warzyw. Żeby cieszyć się ich smakiem tym razem nie przesadzam z dodatkami i przyprawami. Chciałam stworzyć naprawdę proste, ale pyszne danie. Gdzie, każdy składnik jest tak samo ważny, a ich smaki uzupełniają się. Oto prosta jak koło zapiekanka ;-)
lipca 22, 2012
Faszerowane kwiaty cukinii.
Absolutny hit. Jedno z najprostszych, a jednocześnie bardzo zjawiskowych i ślicznych dań. Każdy kwiatożerca i fanatyk cukinii nieraz robił ich kwiaty nadziewane przeróżnym farszem.
Pewnie dostępność kwiatów cukinii nie jest taka prosta u nas, jak np we Włoszech, gdzie na każdym warzywnym stoisku, można kupić całe opakowanie kwiatków, zerwanych prosto z ogródka.
Na szczęście kwiaty cukinii widziano w kerfurach, almie i dobrze zaopatrzonych warzywniakach. Czasami trzeba po prostu zapytać, a na pewno dobry sprzedawca je sprowadzi do swojego kramu.
Pewnie już kilka razy przytaczałam anegdotę, jak 3 lata temu byłam w Rzymie. Spokojnie spacerowaliśmy po mieście i jego małych uliczkach. Akurat nadszedł czas sjesty. Straganiarze i sklepikarze porządkowali swoje stoiska. W tedy natrafiliśmy na kontener wyrzuconych owoców i warzyw, a między nimi całe opakowania wypełnione kwiatami cukinii. Wyobraźcie sobie ból 2 turystów, weganki i wegetarianina lubiących dobrze pojeść i kochających włoską kuchnię, kiedy to widzieli! Tak, cierpiałam bardzo. Łzy w oczach, miękkie kolana, ale trzeba było iść dalej. BTW Freeganie mają we Włoszech raj. O tym pewnie też pisałam; jak w Sienie "wskoczyłam" do kontenera i wyłowiłam pomidory, śliwki, jabłka i inne przysmaki w idealnym stanie wyrzucone do śmieci! Trochę ...bardzo tego nie rozumiem, że we Włoszech wyrzuca się tyle pięknych owoców i warzyw tylko dla zasady, że po dwu godzinnej sjesty wszystko na stoisku ma być nowe i świeże. No nic, kwiatów nie mogliśmy zabrać ze sobą, bo jedyne co bylibyśmy w stanie z nimi zrobić, to wczepić sobie je we włosy.
Jak wybierać kwiaty?
Kwiaty dzielimy na męskie i żeńskie. Z żeńskich kwiatów powstaje potem cukinia. Męskie rosną na osobnych pojedynczych łodyżkach. Oczywiście lepiej zbierać kwiaty męskie.
Jeśli macie własną kolekcję cukinii to znakomicie! Kwiaty do faszerowania powinny być duże, podłużne i nie do końca otworzone. W tedy lekko i delikatnie rozchylając płatki można nadziewać je ulubionym farszem.
Kwiaty należy umyć pod letnią wodą, pod mały strumieniem, żeby nie uszkodzić delikatnych płatków. Po osuszeniu, powinno się je lekko o tworzyć i usunąć (najlepiej długą pęsetą), znajdujące się tam pręciki Tak przygotowane kwiaty, gotowe są do tego aby je zjeść.
Kwiaty można smażyć w cieście jak pakorę, mogą być składnikiem farszy do tart, chlebków czy sałatek. Są oczywiście śliczną jadalna ozdobą.
Faszerowane kwiaty cukinii, można zapiekać w sosie beszamelowym. To zastosowanie dla kwiatów jest najpopularniejsze . A przepisów na faszerowane kwiaty jest mnóstwo. Można je faszerować kaszami, ryżem, pastą z tofu w ziołach, jak tylko sobie smakosz wymarzy!
Najczęściej do farszu używa się po prostu ryżu i zielonego groszku. Tym razem nadzienie zrobiłam na bazie czerwonej soczewicy.
Oczywiście takim daniem nie da się najeść. Jest idealne na przystawkę, lub jako jedno z kilku mniejszych dań głównych.
Potrzebujemy:
- 6 kwiatów cukinii
- 3 łyżki czerwonej soczewicy
- łyżkę kaszki mannej
- 2 łyżki mączki migdałowej
- pół startej marchewki
- sól
- świeżo zmielony pieprz
- majeranek
- suszoną macierzankę
- parę listków bazylii
- 1,5 łyżki mąki
- mleko sojowe
- oliwę z oliwek
♥ Soczewicę gotujemy na miękko.
♥ W miseczce mieszamy kaszę manną z mączką migdałową, szczyptą soli i odrobiną pieprzu.
♥ Pół marchewki ścieramy na tarce i dodajemy do suchych składników.
♥ Ugotowaną soczewicę odcedzamy z wody i dodajemy do reszty składników na farsz.
♥ Wszystko mieszamy. Powinna wyjść zbita, ale wilgotna papka.
♥ Jeśli jest potrzeba, dosalamy i doprawiamy.
♥ Sos beszamelowy : do rondelka nalać 2 łyżki oliwy, dodać mąkę i wymieszać. Rondelek trzymać na małym ogniu, Powoli i ciągle mieszając wlewać około szklanki mleka sojowego lub innego roślinnego.
Sos powinien szybko zgęstnieć.
♥ Przygotuj naczynie żaroodporne. Na środek rozlej pasek sosu beszamelowego.
♥ Ułóż kwiaty cukinii w rządku, jeden nad drugim i wszystko polej sosem beszamelowym.
♥ Całość posyp lekko pieprzem i solą
♥ Wstaw do rozgrzanego do 170 stopni piekarnika.
♥ Pod koniec pieczenia posyp posiekaną świeżą bazylią i suszoną macierzanką lub majerankiem.
♥ Piecz dopóki całość się zarumieni tj około 30-40 minut.
♥ Tak przygotowane zapiekane kwiaty cukinii podałam z carpaccio z gruszki.
♥ Przed podaniem całość polej oliwą z oliwek.
♥ Smacznego!
maja 30, 2012
Radosna tarta ze szparagami i rabarbarem
Juhu!
koniec roku i sesji! Teraz tylko czeka mnie dogorywanie z dyplomem i jego obrona w lipcu. A co to znaczy? Dokładnie tyle co to, że wcześniej lub później sfiksuję na maksa i stanę się łopatą. Będę miała więcej czasu na nie robienie dyplomu, ale za to znajdę zawszę chwilkę na gotowanie i pieczenie. Spasę się niesamowicie i jak na łopatę będę bardzo wielka. Na obronę wtoczę się nieśmiało powiem parę zdań o dzieciństwie, uśmiechnę się i dostane 8.0! Tak będzie!
nom...
Wegański ser podejście II
Mozzarella jest taka sobie. Właściwie to nie różni się niczym od cheddaru, jest może bardziej miękka. Smak mają bardzo podobny równie mączasto-orzechowy. Liczyłam na jej właściwości topienia się, ale sami widzicie na zdjęciach,że serowato to nie wygląda. I może dobrze...
Przepis na podobną tartę znalazłam w magazynie kuchnia. Niby ma przypominać dzieciństwo. No nie wiem ja kojarzę swoje dzieciństwo... właściwie to z niczym. Mogę napisać na siłę, że przypomina mi się smak krówek ciągutek i lego z błotem. Szparagów z mozzarellą w dzieciństwie nie uświadczyłam, chyba ze to wyparłam.
Ciasto:
- 300g czyli około 1,5 szklaki mąki
- 3 łyżki oliwy
- łyżeczka soli
- zimna woda
- zmielone orzechy włoskie (niecała garść)
Środek:
- kiść zielonych szparagów (około 20sztuk w sumie zależne to jest od formy na tartę)
- łodyga rabarbaru
- młoda cukinia
- opakowanie wegańskiej mozzarelli
- oliwa z oliwek
- sól, pieprz ziołowy
♥ Rabarbar myjemy i kroimy w kostkę grubości około 2cm
♥ Rabarbar i szparagi podsmażymy z mała ilością soli na szerokiej patelni, około 5 minut.
♥ Wyrabiamy ciasto. Na początek można użyć około 250g mąki. Dolewamy oliwę i powoli zaczynamy dolewać zimną wodę, w tym samym czasie wyrabiając ciasto. Jeśli ciasto za bardzo się lepi dodajemy resztę mąki. Ciasto powinno być miękkie. Foremkę lekko smarujemy oliwą.
Ciasto wałkujemy na cienki placek i delikatnie przekładamy do formy na tartę. Wkładamy do rozgrzanego do 170st piekarnika na 10 minut.
♥ Wyciągamy ciasto.
♥ Dno tarty smarujemy oliwa z oliwek.
♥ Układamy kawałki pokruszonej mozzarelli.
♥ Przekładamy na tartą kawałki rabarbaru
♥ Cukinię myjemy i kroimy na talary i układamy na rabarbarze.
♥ Teraz układamy wg gustu szparagi.
♥ Układamy, układamy, układamy.
♥ Całość posypujemy, startą mozzarellą doprawiamy solą i pieprzem oraz kropimy lekko oliwa z oliwek.
♥ Tarte najlepiej piec pod nawiewem około 45 minut w temperaturze 150stopni.
A jeśli zostało ciasta (mnie zostało) TO nie wyrzucamy! Nie marnujemy! Robimy słodkie tartinki ;)
Tartę podałam z sosem czosnkowym na bazie tofu z majonezem sojowym i świeżą sałatką.
Z uwag na koniec. Nie zawsze trzeba wcześniej podpiekać białe ciasto w piekarniku, ale myślę że tu nie zaszkodzi.. Rabarbar puszcza podczas pieczenia duuużo soku, część wsiąka w ciasto, więc żeby całkiem się nie rozlazło na początku włóżcie go samego na 10 minut do piekarnika.
Uprzedzając pytania, nie trzeba przykrywać go grochem, bowiem nie używamy proszku do pieczenia i nie urośnie!
Nananana!
Oh Land!
maja 15, 2012
Sałatka makaronowa dla zmęczonych i głodnych
Alergia to rzecz potworna! Ostatnimi dni mam w nosie apokalipsę! Rzuca mną o ściany i zużywam około 5 paczek chusteczek higienicznych dziennie :( Nie chce mi się nic.
Przyjechałam z Poznania, gdzie spędziłam rodzinny leniwy weekend. W Wielkopolsce teraz jest wysyp szparagów, wiec byłam w niebie. Tylko spałam, jadłam szparagi i czytałam książki.
Wróciłam do Krakowa i brakuje mi szparagów i energii do pracy. Ale jeść trzeba, szczególnie jak zaczyna burczeć w brzuchu!
Głównym składnikiem tej sałatki jest lenistwo. Polecam ;)
Sałatka:
- ulubiony makaron, użyłam kolorowego małego penne,
- sałata lodowa,
- rukola,
- endywia,
- szpinak baby,
- cykoria zielona czyli ten malusi,
- cykoria czerwona,
- wszystko zielone, co jest pod ręką,
- puszka kukurydzy,
- młoda cukinia,
- pomidorki truskawkowe lub koktajlowe,
- słonecznik.
Dresing:
- 2 łyżki octu balsamicznego,
- 2 ząbki czosnku,
- łyżka miodu (sztuczny/prawdziwy),
- oliwa z oliwek,
- sól,
- pieprz.
♥ Do przy gotowania dresingu przydaje się słoik. Najlepszy taki po dżemie tzn nieduży. Odmierzamy do słoika ocet balsamiczny. Czosnek bardzo drobno siekamy i zgniatamy nożem na pakę lub przeciskamy przez maszynkę. Wrzucamy do słoiczka. Dodajemy łyżkę lesistego miodu, lekko solimy i pieprzymy. Całość zalewamy oliwą z oliwek. Tak od serca, jak lubimy. Słoik zakręcamy i robimy shake your body, by wszystko dobrze się wymieszało. Odstawimy na bok.
♥ Makaron gotujemy na półtwardo, odcedzamy i przekładamy do dużej miski.
♥ Zieleninę myjemy, otrzepujemy z wody i targamy prosto do miski. Nie bawimy się w krojenie!
♥ Myjemy pomidorki, przekrawamy na pół. Dodajemy kukurydzę z puszki.
♥ Cukinię myjemy, odkrawamy końcówki, a następnie kroimy na cieńcie talary. Rozgrzewamy patelnie z niedużą ilością oleju. Kiedy patelnia jest gorąca, wrzucamy cukinię i chwilkę smażymy by się zarumieniała.
Dodajemy do miski.
♥ Na tym samym oleju prażymy słonecznik.
♥ Sałatkę polewamy dresingiem, przed polaniem należy jeszcze chwilkę potrząsać słoikiem.
♥ Całość osypujemy prażonym słonecznikiem i dobrze mieszamy
♥ Nadal mieszamy
♥ Jemy póki cukinia i makaron są ciepłe!
Z muzyka na dziś, czyli nowa tune Gold Pandy, którego kocham ponad życie!!
marca 31, 2012
Zapiekanka z ryżu i cukini
Nie mam siły się rozpisywać. Jest przebrzydka pogoda. Zjadłam obiad, piję 2 kawę i oglądam Simple Session bo nie jestem w stanie nic robić.
Znaczy jestem w stanie, ale mi się nie chcę.
Zrobiłam zapiekankę, w której spód stanowi ryż. Gdybym tylko miała sprawną foremkę do tarty, pewnie była by to ryżowa tarta.
- 2 szklanki ugotowanego ryżu (w zależności jak dużą zapiekankę robimy )
- 2 łyżki zataru
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki bułki tartej
- 3 łyżki domowego pesto z ziół, albo bazylii, albo orzechowego
- średniej wielkości cukinia
- pomidor
- cukier (opcjonalnie)
- sól (opcjonalnie)
- pieprz ziołowy (opcjonalnie)
Cukinię myjemy i kroimy na cienkie talary. Posypujemy sola i odstawiamy na chwilę.
Ryż powinien być prawie rozgotowany, niech się bardzo lepi.
Przekładamy go do miski. Dodajemy czubatą łyżkę mąki ziemniaczanej i zatar. Mieszamy dokładnie.
Spód naczynia żaroodpornego lub foremki na tartę smarujemy lekko oliwą, a następnie posypujemy łyżką bułki tartej. Przekładamy ryż do foremki, dokładnie ugniatamy i dociskamy do brzegów. Niech warstwa ryżu ma około 1,5 - 2 cm.
Smarujemy ryż wcześniej przygotowanym lub kupionym pesto.
Układamy talary cukinii, a następnie talary umytego i obranego ze skórki pomidora.
Całość solimy, lekko cukrzymy i posypujemy bułką tartą.
Można delikatnie skropić oliwą.
Tak przygotowaną zapiekankę piekłam w 170 około 40 minut.
Pod koniec pieczenia można włączyć nawiew by cukinia się zarumieniła.
października 11, 2011
słodkie paluszki z tofu
Szybka notka i przepis z tego co robiłam dziś dobrego do jedzenia na obiad. Aktualnie siedzę przy kompie słucham nowoodkrytej muzyki i łupię orzechy, bo prawdopodobnie za jakąś godzinę zacznę piec.. Pomyślałam, że zanim całkiem się pokaleczę, w ramach odpoczynku od bólu wrzuce zdjęcia i przepis. Prawa ręka mnie boli od oldschoolowego 'dziadka do orzechów" a palec u lewej ręki boli mnie jeszcze bardziej bo juz 3 razy go zgniotłam..więc no staram się nim nie pisać.
Tak więc prezentuję małą propozycję, co można zrobić z nadmiarem tofu zakupionym w biedronce. Paluszki na słodko!
Paluszki nie są na tyle słodkie by zapychać się nimi przed TV i nie mają formy deseru ,ale są bardzo dobre i idealnie nadają się na cześć składową porządnego posiłku np z makaronem ryżowym i warzywami.
Ale od początku
Potrzebowałam:
- kostkę naturalnego tofu
- 2 łyżki sosu klonowego
- sezam
- oliwę
Zagotowałam wodę i zalałam nią porcję makaronu ryżowego. Doprawiłam solą, pieprzem, majerankiem, zielem angielskim i szczyptą kurkumy. Przykryłam i odstawiłam na 10-15 minut. Makaron ryżowy moim zdaniem jest totalnie bez smaku i należy doprawić porządnie wodę, w której mięknie.