Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bakłażan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bakłażan. Pokaż wszystkie posty
września 27, 2025
czerwca 05, 2022
grudnia 16, 2019
września 05, 2019
listopada 01, 2018
września 08, 2017
sierpnia 24, 2016
września 13, 2015
lipca 03, 2015
października 15, 2014
września 14, 2014
sierpnia 03, 2014
listopada 23, 2013
sierpnia 01, 2013
listopada 12, 2011
Pieczony bakłażan z sosem śliwkowym
Oj no dawno mnie tu nie było. Znaczy bywam codziennie, obczajam nałogowo statystyki i komentarze ;) Ale żeby już notkę wrzucić to czasu w tygodniu totalnie brak!
Nic nie zamieszczałam nawet w zeszły weekend, bowiem byłam w Warszawie. A że jestem z Krakowa i do Warszawy to mi jakoś nie po drodze, była to nie lada wycieczka. Muszę napisać, że miło zaskoczona byłam podrożą ekspresem . Sikowata kawka w cenie biletu, lekko przegięty konduktor zwracający się do podróżnych "kochani" i opowiadający absurdalnie głupie kawały, parę przystanków w krzakach i włączone ogrzewanie pomimo ciepłej pogody. Epicko!
W sumie w ogóle nie chodziłam po osławionych warszawskich wegańskich miejscówkach. Jakoś nie było czasu i musiałam się zadowolić domowym gotowaniem na szybko. Ale nie mam się w sumie czym pochwalić.
Dziś nadrabiam blogowanie. Wrzucam przepis na bakłażana, którego bardzo dawno nie jadałam. Przysięgam chyba z pół roku jak nie dłużej. Tak sobie przypomniałam jego smak jak byłam ostatnio na laanczu w krakowskiej 'Karmie'.
Ludzie polecam ten bar. Reklamuje się jako wegetariańsko-wegański. Menu wegańskie mają baaardzo słabe bo małe. Trochę, jest drogo, ale zupę krem marchewkową podają ge-nia-lną.
Chociaż cokolwiek by tam nie gotowali, to i tak nic nie pobije ich kawy! naprawdę! jeśli tylko ma się czas, ochotę na kawę i szczęście ( bo to jest potrzebne 'Karma' jest dość mała i nie zawsze znajdzie się wolne miejsce ) to tylko do Karmy. Oczywiście podają kawę na wynos , ale każdy/każda wie, że kawa najlepiej smakuje z filiżanki.
Ostatnio pożarłyśmy tam pizzetki i właśnie były z bakłażanem, to tez sobie o nim przypomniałam.
Bakłażana wtranżoliłam dziś z sosem śliwkowym. Można go też nazwać chutny'em. Ważne, że jest słodki i idealnie pasuje do gorzkawego bakłażana. :)
- bakłażana
- oliwę
- 2 ząbki czosnku
- oregano
- sos sojowy
- sól
sos
- 2 cebule
- 2 małe pomidory
- około 5 łyżek powideł śliwkowych
- sól, pieprz ziołowy,
- świeży imbir
Zanim zabrałam się do porządnego gotowania, umyłam bakłażana, pokroiłam go na talary grubości około 1cm, posoliłam dość obficie i zostawiałam na około godziny, aby bakłażan puścił gorzkie soki. Po godzinie kawałki bakłażana wycisnęłam i umyłam. Następnie znowu posoliłam i odłożyłam na około 15 minut.
Po tym czasie kolejny raz umyłam kawałki bakłażana.
Około 5 łyżek oliwy, do tego 2 zgniecione ząbki czosnku, 2 łyżki sosu sojowego i dwie szczypty oregano. Wymieszałam marynatę i wrzuciłam do niej kawałki bakłażana. Wymieszałam dokładnie, by marynata pokryła wszystkie kawałki warzywa.
Odstawiam na bok. W tym czasie zrobiłam sos.
Sos właściwie jest typowym chutneyem. Łączy w sobie słodkość owoców ,w tym wypadku śliwek, z warzywami i korzennymi przyprawami.
Cebulę pokroiłam w kostkę. Wrzuciłam do rondla i smażyłam do momentu, kiedy cebula zmięknie i zarumieni się. Posoliłam cebulę.
Pomidory nacięłam na krzyż i zalałam wrzątkiem. Następnie obrałam je i bardzo drobno posiekałam. Dodałam do cebuli i wymieszałam. Dodałam do cebuli i pomidorów około 5 łyżek śliwkowych powideł. Ponoć powidła są tylko śliwkowe, a reszta to dżemy;)
Wszystko mieszam, dodałam szczyptę soli, pieprzu ziołowego i troszkę startego świeżego imbiru, tak dla aromatu.
Sos gotuję się. Niech chwilę pobulgocze.
Kawałki bakłażana na wszelki wypadek jeszcze trochę mieszałam w marynacie, zanim wyłożyłam je na blaszkę.
Bakłażany włożyłam do nagrzanego do 175 stopni piekarnika i piekłam z obu stron po około 10 minut.
No i piosenka na dobry dzień i wieczór :)