Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciecierzyca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciecierzyca. Pokaż wszystkie posty
maja 10, 2024
listopada 02, 2020
października 31, 2019
lipca 10, 2019
maja 20, 2019
czerwca 11, 2017
stycznia 24, 2017
czerwca 10, 2016
maja 22, 2016
maja 17, 2016
grudnia 05, 2015
sierpnia 04, 2015
marca 08, 2015
lipca 29, 2014
czerwca 11, 2014
czerwca 16, 2013
BURGERY Z CICECIERZYCY I MARCHEWKI
Złowrogie pogodynki zapowiadają deszczowy czerwiec. Dlatego należy korzystać z dobrej pogody i jak najwięcej czasu spędzać na zewnątrz. A jak nie spędzać tego czasu inaczej jak na pikniku?
Grill to najlepsze piknikowe rozwiązanie. Warzywa, ulubione pieczywo, sałatki i dipy. No i oczywiście burgery z dużą ilością dodatków! A kto uwielbia ciecierzycę, ten wie że burgery na jej bazie...no są po prostu najlepsze!
listopada 13, 2012
Pasta z dyni i ciecierzycy i KONKURS!
Jak obiecałam jakiś czas temu, w momencie przekroczena 1000 lajków na Facebooku zorganizuję konkurs. Miałam szczerą świadomość, że fakt ten nastąpi dopiero w zimie, bo wymyśliłam sobie już nagrodę. W ogóle myślę, że wygrywanie konkursów jak i branie w nich udziału w zimie, czyli w czasie, kiedy nasze mózgi pracują wolniej, to dobry pomysł. Nie pierwszy raz w życiu się pomyliłam i nie przypuszczałam, że liczba 1000 małych nerdów tak szybko przekroczy swe progi.
Jejć!
Z całego mojego pokręconego serca powiem Wam ,że się mega wzruszałam, jaram się jak mały piesek kokardkami i w cholerę nie mogłam się uspokoić. Można pomyśleć, łi tak fejsbuk z czego się cieszyć?
A ja powiem tak: Blog nie ma nawet 2 lat, zorganizowałam to wszystko bardzo samodzielnie, spontanicznie i tak po prostu o! Uwielbiam gotować i ten blog jest lub staram się by był tego dowodem. Tyle wspaniałych blogów kulinarnych oglądam sobie codziennie, jest mi niezmiernie miło, że ktoś, że dużo ktosiów właśnie tak myśli o moim blogu. Ze jest ładny, przydatny i po prostu go lubi. Wow.
Dla mnie ten blog to wielka odskocznia od codzienności, problemów, spraw i zadań, które muszę spełniać jako człowiek, studentka grafiki, córka, przyjaciółka, niedoszła partnerka życiowa Colina Firtha. To coś tak zupełnie mojego sprawiającego przyjemność i radość. Bo na prawdę sam akt blogowania jest super. Poznawanie wirtualnie innych blogów, utrzymywanie kontaktów, wymienianie się pomysłami, przepisami i ciepłymi słowami. (Wynaturzanie się w odległy eter) . Jakkolwiek to strasznie może brzmieć, taka radość on-line. Uwierzcie mi, że jest szczera.
Dlatego tak całkowicie sentymentalnie z sercem na klawiaturze dziękuje Wam drogie czytelniczki i czytelnicy za wsparcie, za komentarze i ciepłe maile. Za to, że mogę się z Wami kulinarnymi nerdami dzielić swoją pasją, a Wy to szanujecie i czerpiecie z tego równie dużą radość co ja. I nie przejmujecie się moimi błędami ortograficznymi. Oh łezka w oku. Jest 1000 lajków, jest 130 stałych obserwatorów bloga, są wygrane konkursy, będą papierowe przepisy z WN w przewodniku Empatii. I cóż ja mogę rzec jak nie obiecać, że kiedyś rzucę to wszystko i otworzę restaurację, która dostanie gwiazdkę micheline. A co!
Konkursów na blogach zbiera się teraz co nie miara. Wiem, że zimy jeszcze nie ma, ale potrzebuję pomocy.Otóż wszystko ostatnio daje mi do zrozumienia (Wszystko oprócz bloga naturalnie), że lepiej iść spać i obudzić się dopiero na wiosnę. Ostatnie dwa dni bezczelnie przespałam.
No właśnie tutaj ta prośba, jakie są wasze walki z zimą i chandrą i zimnem panoszącym się tam i spowrotem? Herbata z imbirem? może czekoladowy piernik? albo po prostu książka i kocyk? Chandra jak wielkości Godzilli zgładziła mnie wielką łapą i nie do kończą ogarniam i żyję.
Zadanie konkursowe: polega na przedstawieniu mi Waszych sposobów na radzenie sobie z zimą. I tym samym na sprzedaniu mi pewnych tajników jak nie oszaleć z nudów i rozpaczy.
mogą to być:
ilustrowane przepisy na pyszności
zdjęcia
komiksy
opowiadania
a nawet piosenki!
Co tylko sobie wymyślicie. Liczę na szaloną kreatywną masakrę!
Nagroda będzie złożona. Na pewno będą do domowej roboty wegańskie czekoladowe lizaki, konfitury i inne słodycze. Do tego jakaś książka? forma do pieczenia? moja dozgonna wdzięczność hymn? Ogarnę to niebawem (jak tylko przeleją mi stypendium naukowe!)
Czekam na Wasze pomysły długo, powiedzmy że do 15 grudnia? W kocu to miał być konkurs zimowy, dajmy tej zołzie szansę Nas stłuc!
Wybiorę 3 najfajniejsze i zabawne pomysły.
Proszę ślijcie pomysły na facebooka albo na maila vegannerd.blog@gmail.com
Oczywiście nie trzeba długo myśleć, samo na język nasuwa się twierdzenie, że jednym z najlepszych poprawiaczy humoru jest jeedzeenieee.
Najlepiej takie kolorowe. Póki co jesień daje nam w kość. Na zewnątrz wali żabą jak nad morzem, oprócz tego świat wygląda jak wymieszany koktajl z wodą spod mopa.
Dziękujmy (w sumie nie wiem komu ) za dynie. Są tak piękne i pomarańczowe jak słońce w sierpniowe południe.
Dynia przedziwny to owoc, z którego można czarować wszystko. Od curry, po karoce, do słodkości, a no i pasty.
Pomyślałam sobie, że nic nie może być tak dobre jak połączenie dyni z ciecierzycą. Wszyscy kochają ciecierzycę!

- około 0,5 kg kawałek dyni
- szklanka ciecierzycy
- sól
- pieprz
- 2-4 ząbki czosnku
- łyżeczka kuminu
- 2 łyżki soku z cytryny (około 1/2 cytryny)
- pęczek mięty
- oliwa
- olej lniany
♥ Ciecierzycę należy namoczyć na 12h/noc, potem gotować około 1h. .
♥ Dynię pokrój na kawałki i połóż na blaszce wyścielanej papierem do pieczenia. W zależności od tego jaką masz odmianę, obierz ze skóry jeśli jest potrzeba. Ale najlepiej by była to taka odmiana, która posiada miękką skórę. w tedy nie trzeba obierać. Skrapiamy dynię oliwą i lekko solimy.
♥ Blachę wkładamy do rozgrzanego do 170/180 stopni piekarnika i pieczmy około 35 minut.
♥ Następnie wyciągamy i odkładamy w chłodne miejsce.
♥ Dynię razem z ugotowaną i odsączoną z wody ciecierzycą, wkładamy do miski. Dodajemy 2 ząbki czosnku (na początek, potem można dodać więcej), łyżkę kuminu, sól i pieprz i 2 łyżki soku z cytryny.
♥ Wszystko miksujemy na pastę.
♥ Doprawiamy wg uznania solą, pieprzem, czosnkiem
♥ Mięte siekamy drobno i dodajemy do pasty.
♥ Dolewamy parę łyżek oleju lnianego i mieszamy wszystko ręcznie.
♥ Przed podaniem posypujemy świeżą miętą i skrapiamy olejem lnianym.
Jemy z grzankami, ciemnych chlebem, macą lub kawałkami surowej marchewki!
Do tak podstawowego przepisu można dodać ostrej chilli lub curry. Tak dla pikanterii!
sierpnia 24, 2012
'Serek topiony' z ciecierzycy
Niech Was nie zmyli malinowe przybranie. To żaden deser, ale także pychotka!
Lubicie smak pasty z ciecierzycy? Głupie pytanie! Każdy uwielbia jej smak. Ciecierzyca w połączeniu z czosnkiem to niebo w buzi. Osobiście nie znam osoby, która nie lubiłaby hummusu czy innych musowatych przekąsek z tego ziarna. Ciecierzyca na prezydenta!
Wymyśliłam, coś co może ułatwić zabranie pasty ze sobą do pracy, szkoły, na lunch z przyjaciółmi, czy na piknik. Bardzo łatwe rozwiązanie, które ułatwi nam jedzenie. Wiem, nie ma nic lepszego od zamaczania bagietki w gęęęęstej masie. Ale czasem szkoda bluzki, obrusa czy klawiatury. Ja tak mam, jestem strasznym flejtuchem...
Serek nie zmiena smaku, nadal intensywnie pachnie czosnkiem i smakuje ciecierzycą. Lekko rozpływa się w ustach. Póki co wypróbowałam go na kanapkę.
Lekko schłodzony będzie cudownym dodatkiem do sałatek, gorących brushettek, czy jako dodatek smakowo-ozdobny do zupy krem.
Serek należy przechowywać w lodówce.
- 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
- 3 ząbki czosnku
- łyżka suszonej cebuli
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- sól
- pieprz
- sok z połowy cytryny
- 1,5 szklanki gorącej wody
- 1,5 łyżeczki agaru
♥ Przygotuj miseczki na serek. Natłuść je lekko oliwą i odstaw
♥ Ciecierzycę, czosnek, cebulę i przyprawy umieść w garnku (najlepiej w jakimś większym, to ułatwi potem pracę podczas miksowania, nie chcemy by ciesz bryzgała bo ścianach i naszej twarzy)
♥ Dodaj oliwę i sok z cytryny.
♥ Zblenderuj wszystko na gęstą masę. Jeśli jest taka potrzeba dopraw.
♥ Zagotuj wodę i odmierz ostrożnie, żeby się nie poparzyć 1,5 szklanki.
♥ Odmierz 1,5 łyżki agaru, wrzuć go garnka podgrzewanego na mały ogniu. Dodaj wodę i cały czas mieszaj, żeby agar się rozpuścił.
♥ Zmień końcówki w blenderze/mikserze z tnącej na mieszającą.
♥ Wlewaj gorący agar do masy z ciecierzycy cały czas miksując.
♥ Płyny powinny się połączyć.
♥ Szybko przelej ciecz do przygotowanych miseczek.
♥ Odstaw w zimne miejsce, a potem schowaj do lodówki.
♥ Z tych proporcji można zrobić jeden spory ser. Ja zrobiłam 2 mniejsze i jeden duży. Super sprawdzają się większe miseczki do babeczk z nanu-nana, ale nie wiem jaką mają pojemność:)
UWIELBIAM!!
czerwca 21, 2012
Pieczone młode ziemniaki z ciecierzycą..na słodko!
Pojechałam wczoraj na działkę.
Podlewanie warzyw po tak upalnym dniu to na prawd frajda! Bynajmniej nie dla tego, że korzystałam z oldskulowej ciężkiej konewki, z która nie do końca dawałam sobie radę, więc dużo wody lądowało na moich nogach. Tak po prostu jest fun.
Lubie sobie patrzeć jak maleństwa nam pięknie rosną, trochę powkurzać się na sarny, które notoryczne obgryzają nam fasolkę i buraki. No i co najważniejsze; lubię śpiewać mojemu szpinaczkowi jaki jest piękny, żeby mi rósł silny i wielki. Pierwszy siew został zjedzony przez UFO, drugi siew rośnie, ale coś wolno. Przekonana jestem, że śpiew i sprośne dowcipy pomogą.
Już nie wiem jak o niego bardziej dbać. Macie jakieś doświadczenie ze szpinakiem nowozelandzkim? to przeczytam każdą radę!
Generalnie mamy problem z mamą bo brakuje w rodzinie prawdziwego mężczyzny do koszenia trawy. Jeśli o trawę chodzi, to nie mam zamiaru niczego udowadniać i wolę przyjąć postawę biednej słabej kobitki, bo mi jeszcze życie miłe...i kosić nie mam zamiaru!
Teraz zabieram się do robienia pesto z rzodkiewki, która nam rośnie jak poj&^%%$...szalona !
Po jakże ciężkim podlewaniu i śpiewaniu do kolędry i szpinaku trzeba zjeść doś dobrego. Najlepiej pieczonego..albo z grilla! Dobrze by było jeszcze sie przy tym oczywiście nie narobić.
Proponuje młode ziemniaczki z piekarnika lub z grilla!!
- młode małe ziemniaki
- cebula
- sól, pieprz ziołowy,
- papryka słodka w proszku
- oliwa
- ugotowana ciecierzyca
- oliwa
- 2 łyżki miodu lub innego słodu w płynie
- cukier
- 2 łyżeczki cynamonu.
♥ Zaczynamy od ciecierzycy. Ciecierzycę należy namoczyć przez noc, a potem ugotować. Odsączyć z wody, przełożyć do miski z 2 łyżkami miodu, cynamonem, cukrem i łyżką oliwy. Przełożyć na blaszkę i piec około 15 minut w 160 stopniach by składniki połączyły się i zrobił się sos. Wszystko odstaw do ostudzenia się, niech ciecierzyca przesiąknie słodką marynatą.
♥ Ziemniaki najlepiej dobrze umyć, ale nie obierać. Jak ziemniaki są młode i małe to obieranie jest zbędna, nudną czynnością. Można przekroić je na połówki i przełożyć do miski.
♥ Ziemniaki należy skropić oliwą, dodać łyżeczkę suszonej słodkiej papryki, sól i pieprz ziołowy. Wszyyystkoo dokładnie wymieszać.
♥ Cebule pokrój.
♥ Teraz albo przekładamy ziemniaki na blaszkę, dodajemy ciecierzycą i pokrojona cebule i pieczemy dopóki wszystko się zarumieni.
Najlepiej zorganizować grilla i porcjami zawinąć ziemniaki z ciecierzycą i cebulą w folie. Ziemniaki na grillu pieką się dość długo, ale nie trzeba przekonywać do ich wyjątkowego smaku i aromatu!
POLECAM!!!
czerwca 13, 2011
Makaron z warzywami.
Bardzo smaczny i prosty przepis na letnią kolorową mieszankę warzyw z makaronem.
paczka makaronu. Może być fusilli albo farfalle, kto co lubi.
Dwie młode cukinie.
Szklanka ciecierzycy.
Czerwona/ pomarańczowa papryka
Dwa nie duże pomidory
jedna cebula
zielona cebulka
oliwa
sól, pieprz, cukier, liść laurowy, ziele angielskie
Ciecierzyce należy na noc zalać wodą, musi napęcznieć.
Następnie gotujemy ją około 20-30 minut w lekko osolonej wodzie.
Kroimy cebulę w małą kostkę. Wrzucamy na rozgrzaną patelnie z łyżką oliwy. Podsmażamy, dodajemy łyżkę cukru i ciągle mieszamy by karmelizowany cukier ładnie okrył cebulę. Trzeba uważać żeby wszystko się nie przypaliło. Myjemy cukinie i paprykę. Paprykę oczyszczamy z nasion. Warzywa kroimy w podobnej wielkości kostkę. Młodej cukinii nie trzeba obierać ze skóry. Wystarczy dobrze umyć. Dodajemy paprykę i cukinię do cebuli mieszamy i dusimy niecałe 10 minut.
Między czasie. Sparzamy pomidory i obieramy je ze skórki. Kroimy w kostkę. Pomidory dodajemy w ostatniej chwili zaraz przed podaniem. Lekko tylko podgrzewające je. Mają być w całości, nie chcemy zrobić z nich ciapki ani sosu.
solimy, pieprzymy i cukrzymy dla smaku.
Gotujemy wodę na makaron. Kiedy zacznie wrzeć solimy, wrzucamy 2 liście laurowe i parę ziaren ziela angielskiego i oczywiście makaron. Gotujemy aż zrobi się al dente. Czyli jakąś minutę mniej niż pisze na opakowaniu. Ale najlepiej sprawdzać próbując.
Wyławiamy liść laurowy i ziele angielskie z makaronu. Odcedzamy go z wody po czym wrzucamy spowrotem do garnka. Dodajemy warzywa. Siekamy zieloną cebulkę i wszystko razem mieszamy.
