sierpnia 31, 2011

sierpnia 31, 2011

Słodkie ciasto z brzoskwiniami

Słodkie ciasto z brzoskwiniami



Miałam zrobić ciasto na 15. Wstałam o 12. Przysłali mi aparat. Pobiegłam do banku. Zabrałam sie do pieczenia po 13. Zajęło mi to z 40 min i wyszło idealnie. 
Przyjechał Filip skrytykował bloga, zjadł całe ciasto. Został jeden kawałek , który obfotografowałam z wszystkich stron. 






  • 1 1/4 szklanki mąki przesianej prze sitko.
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • szczypta kardamonu

  • 3/4 szklanki mleka sojowego
  • 1/4 szklanki soku jabłkowego/agrestowego/winogrowego (jakiegoś jasnego w kolorze)
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego
  •  łyżka oleju


  • Garść suszonej żurawiny
  • 3 brzoskwinie

W dużej misce mieszamy wszystkie suche składniki; mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sól i sodę. Robimy dołek.
W mniejszej misce mieszamy mleko, sok i ocet. Mieszamy i czekamy chwilę.
Przez ten czas myjemy brzoskwinie przekrawamy na pół i odkrawamy pestkę. Teraz kroimy brzoskwinie na ćwiartki, potem ósemki i na szesnastki i na trzydziestodwójki...
Kiedy w mleku sojowym zrobią sie gródki, wlewamy płyn do suchych składników. Mieszamy. Dodajemy olej oraz żurawinę i mieszamy. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy masę. Wyrównujemy nożem albo łyżką. Układamy brzoskwinie na cieście wg własnych upodobań estetycznych. Lekko posypujemy cukrem. Wystarczy 1-2 łyżki.

Wkładamy ciasto do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni na około 30min. Niech od góry ciasto sie zarumieni.

Dziś był zajebisty dzień. Lecę na wino. 




 



PS.  Dobry płyn do puszczania baniek wychodzi z Fructis'a wzmacniającego do włosów farbowanych.


sierpnia 29, 2011

sierpnia 29, 2011

Marchewka i mąka ☆

Marchewka i mąka ☆
Czyli jak zrobić COŚ z prawie niczego.



Jak ktoś/ia podobnie jak ja ogląda ZA dużo seriali to pewnie będzie się śmiać. Ale jak nie wiecie o co chodzi to dobrze, że nie wiecie o co chodzi... i niech tak zostanie!!

Przepis oznaczam tagiem  ☆
będzie oznaczało coś co na prawdę bardzo łądnie prezentuje się na talerzu. Jest oczywiście smaczne, trzeba poświecić temu trochę czasu, ale na pewno zabłyśniemy wśród rodziny i znajomych.

Ten przepis jest tym bardziej wyjątkowy, że jak sami/e się przekonacie nie potrzeba drogich składników do jego wykonania.
Zaczynamy od mąki i marchewek. To jego główne składniki, które znajdą się w każdej kuchni. Do tego dochodzą przyprawy,trochę czasu i muzyki.



Robimy Seitana



Seitan z musem marchewkowym

Potrzebujemy:
wcześniej przygotowany seitan.
3 marchewki (na osobę)
łyżka zielonego groszku z puszki lub świeżego (na osobę)
mąka pszenna
łyżeczka mąki ziemniaczanej
łyżka mleka sojowego waniliowego
łyżka kurkumy, oregano, posiekanej pietruszki,tymianek i inne zióła prowansalskie, ząbek czosnku.
oliwa
sól, pieprz, cukier
świeża bazylia do ozdoby

Marchewki myjemy i obieramy lekko skórkę. Kroimy każdą na 3 części. Wrzucamy do gotującej się,  osolonej wody.

Wcześniej przygotowanego seitana delikatnie osuszamy ręcznikiem papierowym z nadmiaru wody, w której sie gotował.
Kroimy na plastry około 1 cm grubości.


Do małej miseczki wlewamy oliwę. Dość sporo jakieś 6 łyżek. Dodajemy łyżkę kurkumy, szczyptę pieprzu, oregano, tymianek, posiekaną pietruszkę (świeżą lub suszoną) oraz zgnieciony ząbek czosnku. Wystarczy jeden tak dla aromatu, nie smaku.


Kawałki seitana obtaczamy w mące i strzepujemy jej nadmiar. Następnie zamaczamy kawałki kolejno w olejowej marynacie i kładziemy na rozgrzaną patelnię. Smażymy z obu stron na złoto.
Usmażony kawałek kładziemy na ręcznik papierowy.

Między czasie marchewka powinna już się ugotować. Odcedzamy z wody. Dodajemy szczyptę pieprzu i cukru. Mixujemy przy pomocy blendera na mus. Ponownie wkładamy masę do rondelka. Dodajemy łyżkę waniliowego mleka sojowego oraz łyżkę skrobi (przesiana przez małe sitko) mieszamy przez chwilę na małym ogniu.

Bierzmy nie dużą filiżankę. Lekko smarujemy oliwą od środka. Dodajemy łyżkę musu. Wkładamy łyżkę grszku zielonego i uzupełniamy musem marchewkowym. Wyrównywamy brzegi łyżką. Teraz stawiamy na talerzu i czekamy, aż masa odejdzie od ścianek filiżanki. Zdejmujemy filiżankę i mamy gustowną mussową górkę. Ozdabiamy świeżą bazylią. Kładziemy po bokach usmażone kawałki seitana. Można dla wiekszego efektu poodcinać nierówne brzegi seitana.
I włola! Smacznego!





sierpnia 29, 2011

sierpnia 29, 2011

Seitan podstawowy

Seitan podstawowy
Seitan.
Nazywany również "chińskim mięsem" moim zdaniem ch^#$!a nazwa, więc sobie ją daruję.
Seitan to po prostu czysty gluten. To tez nie jest wskazane spożywanie go przez ludzi z uczuleniem na gluten :( Ma niesamowity smak. A mogłoby się wydawać, że to tylko mąka. W sklepach z tzw "zdrową żywnością" można oczywiście kupić seitana jako gotowy produkt, sprowadzany min. z Czech lub Włoch.  Jest on niestety drogi i o wiele taniej zrobić go samej/samemu.

Potrzebne są:
mąka przenna (do tego przepisu użyłam 4 kubków)
woda
ziele angielskie 4 ziarna, 2 liście laurowe, 2 łyżki sosu sojowego.


Z 4 kubków mąki, oraz wody, którą po trochu dolewamy do mąki, wyrabiamy ciasto. Niech będzie twarde i zbite.
Teraz najtrudniejsza, najnudniejsza i najdłuższa część zabawy.
Bierzemy miskę i sitko o podobnym obwodzie. Wsadzamy ciasto do sitka. Wkładamy wszytko do zlewu i pod małym strumieniem wody, gnieciemy ciasto wypłukując z niego całą skrobię. Od czasu do czasu wylewamy nadmiar wody z miski.
Trochęto trwa. Nawet do 20 minut. Zależy od wielkości ciasta. Stopniowo wypłukujemy nadmiar skrobi. Kiedy woda z pod ciasta jest praktycznie przeźroczysta i  nie "zabrudzona" skrobią, mamy gotowy gluten.



Kiedy robiłam seitana pierwszy raz, dużo ciasta odrywało mi się i uciekało razem z wodą. Jednak najlepiej  "myć" mączną kulkę pod małym strumieniem wody. Z czasem dochodzimy do wprawy i nic nam nie ucieka. Z racji tej mozolnej i nudnej czynności radzę włączyć sobie fajną muzykę i pośpiewać.
Na zdjęciu można zobaczyć jak ciasto zmienia swoją wielkość i wagę. Gotowe ciasto, gluten i ugotowany seitan.
Tak powstały seitan, czyli kulkę z glutenu przypominającą troszkę mózg, wrzucamy do wody. Dodajemy sos sojowy, liście laurowe i zele angielskie. Gotujemy około 45 minut.
Z  4 kubków mąki wyszło 200g seitama. Pokroiłam go na 6 plastrów.

sierpnia 29, 2011

sierpnia 29, 2011

sierpnia 24, 2011

sierpnia 24, 2011

człowiek człowiekowi wilkiem, a leczo leczo leczo

człowiek człowiekowi wilkiem, a leczo leczo leczo

" Leczo dla Węgrów jest tym czym bigos dla Polaków" Nie wiem czym dla mnie jest bigos.Nie wiem czym dla Węgrów jest Leczo. To jakieś zbyt socjologicznie uwarunkowane pytanie, a takich najbardziej się boję, bo nie umiem na nie odpowiedzieć. 
Byc może nie umiem dlatego, że nie utożsamiam się z stereotypową kuchnią polską...
Jedno wiem na pewno, że bigos jak i leczo ,także w postaci wegańskiej, jest równie ciężkostrawne, ale i bardzo smaczne.

Potrzebne są:
2 papryki czerowne
cebula
2 bardzo duże pomidory
średniej wielkości cukinia
fasolka szparagowa (z tuzin strąków tak instynktownie! zaszalejcie! :P )
Przyprawy: sól, pieprz czarny, cukier, czosnek granulowany, majeranek i pietruszka.

Wszystkie warzywa myjemy. Zaaawszeee trzeba o tym pamietać. I o tym, żeby myć ręce też należy pamiętać.
Cukinie obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Paprykę myjemy przekrawamy i oczyszczamy z nasion, kroimy w kostkę. Fasolkę różnież kroimu na mniejsze części. Pomidory nacinamy na krzyż z jednej strony i zalewamy wrzącą wodą. Ułatwi nam to ściąganie z nich skórki. 
Cebulę obieramy i kroimy drobno. Wrzucamy do rondla z kroplę oliwy. Następnie wrzucamy cukinię, paprykę i fasolkę. Dusimy około 5 min. W tym czasie obieramy pomidory ze skórki i drobno siekamy. Dorzucamy do warzyw. Dusimy. Doprawiamy łyżką soli, szczyptą cukru i czarnym pieprzem. Dusimy aż warzywa zrobią się miękkie. Pod koniec duszenia doprawiamy majerankiem i czosnkiem. Przed podaniem posypujemy świeżą pietruszką. Podajemy z chlebem, lub ryżem , lub kaszą. Moja babcia lubi z płaskim makaronem typu gniazda, zwanym profesjonalnie 'fettuccine'. Ja najbardziej lubię, kiedy w leczo jest dużo sosu i można podjadać przy pomocy chleba, ukradkiem maczając w potrawce jego świeżą piętkę.


 

 




sierpnia 22, 2011

sierpnia 22, 2011

Ciasto z śliwkami

Ciasto z śliwkami

Zważywszy na to ,że jutro fastfoodzłam postanowiłam w nocy upiec ciasto. A że drylowanie wiśni, mirabelek i innych pestkowatych  nie jest tym co lubię robić najbardziej, trochę pocierpiałam. A że zostało trochę mirabelek i śliwek dobrze było coś z nimi zrobić. Wypadło na ciasto. Robi się je szybko, ale trzeba czekać, aż wystygnie. Robi się je niemal identycznie jak szarlotkę jabłkową, której przepis podałam kilka notek wcześniej. 
 Śliwki i mirabelki (ok 2-3 kubków) myjemy przecinamy na pół i wyrzucamy pestkę lub drylujemy odpowiednim sprzętem. 
 Wrzucamy do miski i posypujemy 2 łyżkami cukru. Ciasto:
  •  
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki margaryny roślinnej
  • szczypta sody, soli i proszku do pieczenia
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  •  2-3 łyżek lodowatej wody.

Wyrabiamy ciasto, które potem rozciągamy na lekko posmarowanej olejem blaszce.
Wrzucamy owoce i posypujemy ok. 1/2 szklani cukru. W paru miejscach kładziemy małe kawałki margaryny roślinnej.
Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni na jakieś 40minut. Z owoców wypłynie bardzo dużo soku, więc trzeba ciasto odstawić w zimne miejsce na kilka godzin.










sierpnia 21, 2011

sierpnia 21, 2011

FastFoodowo

FastFoodowo

Dziś mały fastfood. Wbrew temu co pisałam kiedyś tam bla blaa...
Zostało mi sporo kulek warzywnych i pomyślałam, że zrobię notkę właśnie o tym jak wykorzystywać jedzenie które nam zostało z obiadu.
Takie kanapki to fajna sprawa na śniadanie, lunch, przekąskę, nawet szybki obiad ale chyba najlepsze są na grilla. 
Bardzo prosta sprawa jeśli nie chcemy powtarzać wersji obiadowej sprzed dnia. 
Potrzebne nam są:
Bułka/ki najlepiej też jakieś starsze coby się nie zmarnowały
Papryka (zielona, czerwona albo żółta albo wszystkie po trochu)
Cebula
Pomidor
Kapusta lub sałata
Ogórek
i inne jakie lubicie jeść na surowo
Świeża bazylia
łyżka oliwy z oliwek

Jeśli chcemy kanapkę na ciepło, podgrzewamy kulki warzywne.
Myjemy warzywa i kroimy najlepiej na paski lub talarki.
Bułkę przekrawamy do połowy. Teraz trudna sprawa bo trzeba rozłożyć ją jak pittę, tak aby się nie rozerwała. Skraplamy lekko oliwą. Wrzucamy posiekaną świeżą bazylię, cebulę, kawałki papryki i pomidora. Upychanym dwie kulki warzywne i znowu dodajemy warzyw w tym kapustę. 
Teraz :
całość wrzucamy na grila elektrycznego lub zapiekacza;
na zwykłego ogrodowego grilla i czekamy aż bułka z dwóch stron się zarumieni;
do mikrofalówki jeśli ktoś naprawdę się spieszy i preferuje ciągnące się jak guma pieczywo
albo od razu jemy!
Oczywiście można dodać do wszystkiego majonezu sojowego, który jest cholernie drogi ,ale zabójczo pyszny i polać jeszcze wszystko keczupem! 
To dopiero byłby zapychający pyszny fastfood !
Smacznego!


 



sierpnia 20, 2011

sierpnia 20, 2011

Kompot z rabarbaru

Kompot z rabarbaru
Do gara wrzuciłam 3 pokrojone na kostkę łodygi (łodygi?) rabarbaru oraz z 2 szklanki  wydrelowanych mirabelek. Mogą być inne śliwki, ale mirabelki mają zajebisty kwaskowaty smaczek.
Owoce zalewamy wodą (duużą ilością) i dodajemy łyżkę cukru trzcinowego. Gotujemy. A potem odstawiamy do ochłodzenia się. Pić na zimno!

 

sierpnia 20, 2011

sierpnia 20, 2011

Kulki warzywne

Kulki warzywne



Z dwóch powodów postanowiłam dziś trochę dłużej niż ostatnio posiedzieć w kuchni. Chodzi mi o to by pogotować z większym przejęciem, nie o samo siedzenie na podłodze i ślinienie się.
Po pierwsze moja babcia ma dziś urodziny i obiecałam jej wspólny obiad. To najważniejsze.
Drugim powodem jest to ,że przez ostatni tydzień żywiłam się totalnymi śmieciami, zupkami vifona i alkoholem. 
O dziwno więcej i z większą uwagą gotuję podczas roku akademickiego, gdzie kiedy na wszystko brakuje mi czasu. W wakacje chce się tylko coś wrzucić do gardła i lecieć na plażę, na melanż tudzież imprezę.

Zrobiłam dziś stare poczciwe kulki warzywne 

Potrzebowałam:

  • pół główki kalafiora
  • ziemniaka
  • marchewkę
  • cebulę
  • średniej wielkości cukinię
  • 3 ząbki czosnku
  • łyżkę grysiku
  • 2 łyżki mąki (najlepsza była by z ciecierzycy, ale może być zwykła)
  • świeżą pietruszkę
  • łyżeczkę soli
  • szczyptę pieprzu ziołowego,
  • łyżeczkę kurkumy, 
  • łyżeczkę kuminu rzymskiego
  • szczyptę cynamonu
  • olej
  • optymalnie wg upodobań bułkę tartą

Warzywa takie jak ziemniak, marchewka i kalafior należy wrzucić na gotującą się wodę i podgotować chwilkę (ok 3-4min) mają lekko zmięknąć, ale nie ugotować się na cacy. Przygotowałam średniej wielkości miskę oraz tarkę. Starłam cukinie na dużych oczkach. Cebulę bardzo drobno posiekałam i dodałam do cukinii. Można cebulę wcześniej zeszklić, ale proponuję darować sobie dodatkowy tłuszcz bowiem kulki i tak będą smażone.
Pół miękkie warzywa czyli marchewkę, kalafior i ziemniaka starłam na tej samej wielkości oczkach.
Wymieszałam wszystkie starte warzywa z dwiema łyżkami mąki i łyżką grysiku. Powinna powstać lepka masa. Wgniotłam 3 ząbki czosnku. Doprawiłam solą, pieprzem, cynamonem, kuminem i kurkumą. Drobno posiekałam pietruszkę i dodałam do reszty
Wszystko jeszcze raz wymieszałam. 
Na patelni rozgrzałam dość sporo oleju.  Za pomocą osobistych własnych rąk wygniotłam kulkopobobne kształty. Ich wielkość zależy od waszych indywidualnych upodobań . Od upodobań zależy też czy przed wyrzucaniem na olej, kulki jeszcze obtaczamy w bułce tartej czy nie. Dzięki bułce kulki będą jeszcze bardziej chrupkie. Kulki smażymy tak, by z każdej strony były rumiane.
Na koniec posypujemy gotowe kulki świeżą pietruszką. Podajemy z wszelakim rodzajem kaszy; pęcakiem, gryczaną czy tam kuskusem. Łotewa!







A do tego wszystkiego polecam pyszny orzeźwiający kompot z rabarbaru oraz mirabelek.

sierpnia 19, 2011

sierpnia 19, 2011

Pieczarki od Versace

Pieczarki od Versace


Wiem, znowu makaron.