Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty
lipca 02, 2016
lipca 09, 2015
lipca 22, 2013
lipca 10, 2013
sierpnia 23, 2012
Letnie ciasto rabarbarowo-jabłkowo-malinowe z kruszonką
Zrobiłam chyba najbardziej wakacyjne ciasto z wszystkich jakie kiedykolwiek udało mi się upiec.
Wróciłam z działeczki. Troszkę po roboliłam w krzoczkach. Zebrałam co się dało, zmierzyłam dynie, podlałam rukolę, podparłam pomidory i pośpiewałam jeszcze innym zielonym jadanym warzywkom.
Wypróbowałam grill piknikow,y który zakupiłam ostatnio w duce. Jest przeeeeeeeeeeeeeeeezajebisty. Super!na prawdę! Wygodny, odległość między żarem, a rusztem idealna, nie trzeba zużywać dużo węgla, nie duży, a bardzo pojemny. Ale się najadłam!
Zrobiłyśmy (bowiem nie sama byłam na działce) parę pyszności.
Był po prostu tempeh, była cebulka z zatarerm, te zawiniątka to również czosnek, który oh! był ogromnie dobry! potem przygotowałyśmy prostą cukinię i kabaczek w przyprawach i uwaga...ogórek! Pycha! bardzo oryginalny smak. Po prostu wystarczy przekroić go na połowę albo mniejsze kawałki posolić i łys! na ruszt. Dobroć! Moja babcia opowiadała mi o tym jak podobnie przyrządzała ogórki lub jadła je na ciepło z patelni. Nigdy nie próbowałam, aż do wtorku Polecam. Chętnie zrobię o tym osobny wpis, ale z tego co widzę to już mi się uzbierały 4 zaległe wpisy. Chyba zostawię je na zimę ;)
Przypominam o powstającym super portalu. Już możecie zgłaszać swoje ulubione wegańskie i wegetariańskie knajpy na https://www.facebook.com/VegeMapa albo pod kontakt@vegemapa.pl
Wracając do ciasta. Dawno nie wrzucałam słodkości na bloga, a piekłam już kilka razy ostatnimi czasy.
Plan na wykorzystanie malin był inny, ale że urwałam jeszcze rabarbar to wyszło na takie ciasto.
Bardzo podoba mi się dodawanie tapioki do owoców. Robi się w tedy smaczna, przyjemna, lekka masa. A kolejnym plusem jest to, że owoce są zwarte i nie rowazalają się po całym talerzu:)
spód:
- 1 1/2 szklanki mąki
- 2 łyżki cukru
- szczypta soli
- 1/2 kubka czyli około 3 dużych łyżek margaryny roślinnej
- 4-6 łyżek lodowatej wody
- 2 łodygi rabarbaru
- 3 jabłka (razem około 500g owoców)
- szklanka świeżych malin
- 3 łyżki brązowego cukru
- sok z połowy cytryny
- 2 łyżki maki z tapioki
- szczypta soli
- parę igiełek rozmaryny
- szczypta tymianku
- szczyptunia suszonej męty
kruszonka:
- 1 szklanka maki
- 1/3 szklanki cukru
- szczypta soli
- łyżeczka cynamonu
- 1/2 -3/4 szklanki oliwy
Raz:
♥ Na początek zrób spód: Przesiej mąkę i wymieszaj suche składniki.
♥ Dodaj margarynę i zacznij wyrabiać ciasto
♥ Powoli dolewaj po jednej łyżce zimnej wody, tyle by ciasto zrobiło się gumowate i zwarte.
♥ Odstaw ciasto do lodówki na 10 minut.
♥ Po 10 minutach ( w tym czasie możesz robić farsz) wyciągnij ciasto i rozwałkuj na placek. Im większa blaszka tym cieńszy i większy placek. Jeśli naczynie na ciasto nie jest duże, spróbuj zrobić ciasto z połowy składników, albo zużyj połowę ciasta, resztę zamroź. Moje naczynie było małe przez to zrobiły się nieco za grube boki. Lepiej kiedy ciasto jest grube na około 5mm.
♥ Delikatnie przełóż ciasto na blaszkę to pieczenia.
Dwa:
♥ Rabarbar umyj i pokrój w kostkę.
♥ Jabłka obierz i przekrój na ósemki, usuń 'ostre' części i pokrój w kostkę podobnej wielkości jak rabarbar.
♥ Owoce wrzuć do rondla.
♥ Dodaj 3 łyżki brązowego cukru, szczyptę soli oraz przyprawy; parę pokrojonych listków rozmarynu, szczyptę suszonego tymianki i miętę.
♥ Wyciśnij sok z połowy cytryny i mieszaj wszystko. Trzymaj garnek na małym ogniu.
♥ Kiedy owoce puszczą soki, a cukier się roztopi dodaj 2 łyżki mąki z tapioki. Wymieszaj wszystko i przełóż od razu na przygotowane ciasto.
♥ Na koniec posyp masę połową porcji malin.
Trzy:
♥ Mąkę przesiej do miski.
♥ Dodaj resztę suchych składników i wymieszaj.
♥ Następnie wlej powoli oliwę, cały czas mieszając ciasto otwarta dłonią.
♥ Niech składniki się połączą i powstanie fajna kruszonka.
♥ Posyp ciasto częścią kruszonki.
♥ Ułóż na kruszonce druga połowę porcji malin i znowu wszystko zasyp kruszonką.
♥ Piecz w temperaturze 175 stopni około 30-40 minut, aż ciasto się zarumieni.
kwietnia 15, 2012
Ciasto z malinami i szajbnięty aparat
Kolorki! kolorki! kolorki!
Znalazłam i wyciągnęłam z szafy starą paterę. Że też wcześniej jej nie używałam?! Jest tak śliczna i oldschoolowa, że chyba nawet obiad będę na niej podawać!
Tak podane ciasto od razu wygląda cudnie! Zaczyna świecić i zmieniać wokoło siebie kolorki , niczym polaroid!
Ale i tak moim marzeniem jest to http://www.tortownia.pl/sklep,767,55,Patera_z_pozytywka_rozowa.html
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czekam na zwrot podatku jak na zbawienie, bo jestem zupełnie spłukana, a jeszcze wymyśliłam sobie, że kupie foremki na pralinki z Wiltona..więc no...zabawa zabawa zabawa zabawa!
Tak to jest sfotoszopowane zdjęcie, ale tylko jeśli chodzi o tło . Jest tak buro i ciemno, że kolorowe, słodkie ciasto musi wręcz choć na chwilę rozjaśnić ten dzień.
Ciasto:
- 1 1/4 kubka mąki
- 1/2 kubka cukru
- 1/5 łyżeczki sody
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- szczypta kardamonu
- 3/4 kubka mleka sojowego naturalnego albo waniliowego
- 1/4 kubka soku jabłkowego/agrestowego
- 1 łyżeczka octu jabłkowego
- łyżka oleju
- 2 garści malin (użyłam mrożonych)
Odmierzyć kubek mleka sojowego, dodać łyżkę octu i odstawić.
Suche składniki przesiać do miski i wymieszać. Zrobić dołek. Dodać mleko i sok. Mieszać dokładnie. Na koniec dodać łyżkę oleju.
Przelać ciasto do formy. Na wierzch ułożyć lub chaotycznie rozrzucić maliny.
Piekarnik rozgrzać do 170 stopni
Piec 40 minut
Po ostudzeniu można posypać cukrem pudrem.
hym..jednak bezosobowe pisanie przepisów nie jest fajne. To był pierwszy i ostatni raz!
Tańczymy!
marca 17, 2012
Czekoladowe ciastka z nadzieniem z malin i tofu
Zacznę od tego, że jak widać po prawej stronie, Wegan Nerd dołączyła do facebooka. Chciałam zaaplikować mniejsze okienko do 'polubienia', ale nie ogarniam tych wtyczek. cośtam cośtam javascript wszyscy wiedza o co chodzi, bo wszyscy lubią czasem popisać w skryptach...
Jeśli ktoś/ia posiada facebooka to zapraszam serdecznie na fanpejcz, będziecie na bieżąco z tym co się dzieje na blogu.
Będę tam wrzucać najnowsze przepisy, jak również masę muzyki, zdjęć, zajawkowych artykułów, czy inny spam (który tak korci mnie, żeby wrzucać tutaj ;) )
Z uwag na początek mam taką iż krem nie wyszedł taki jak powinien. Chyba wyszedł za rzadki. Trzeba uważać aby tofu było dobrze odsączone z wody. Użyłam też mrożonych malin. Myślę, że gęsty dżem albo świeże maliny robiły by robotę.
Ale mimo wszystko ciacha są pyszne;chrupkie zewnątrz,a miękkie i wilgotne w środku od kremu.
Pewnie za niedługo będzie remake.
Ciasto:
- 1 kubek mąki
- 3/4 kubka cukru
- 3 łyżki stołowe kakao
- 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/4 łyżeczki sody
- szczypta soli
- 1/2 kubka margaryny roślinnej (około 100g)
- parę kropel aromatu waniliowego
- 2-4 łyżki zimnego mleka roślinnego lub wody
Do miski przesiewam mąkę i kakao. Dodaję resztę suchych składników i mieszam. Dodaję margarynę i aromat. Zaczynam wyrabiać ciasto. Po chwili dodaję około 3 łyżek zimnej wody. Ciasto wychodzi wilgotne i bardzo lepkie. Zawijam je w folię i wkładam do lodówki do ochłodzenia.
Wypełnienie:
- 120g tofu naturalnego
- szklanka cukru pudru
- 2 łyżki dżemu malinowego lub świeżych malin (mrożone średnio się sprawdziły :P )
A teraz największy FUN
Wyciągam ciasto. Odrywam kawałek ciasta i formuje kulkę wielkości piłeczki do golfa/ pingponga dokładnie spłaszczam na placek. Formuję dołek i wkładam do niego około łyżeczki nadzienia. Delikatnie zamykam placek i w dłoniach znowu nadaję mu kształt kulki. Lekko spłaszczam kulkę i na koniec obtaczam w cukrze.
Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. Było hard. Kombinowałam jeszcze z wycinaniem ciasta za pomocą szklanki. Ale ciasto jest za miękkie i faktycznie lepiej lepić kulki w dłoniach.
Wyszło 12 ciastek. Ułożyłam je na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Trzeba pamiętać o odstępach, bo ciastka super urosną.
Piekłam około 20 minut w temp 200 stopni.
Włola!
lutego 15, 2012
Kruche kieszonki z malinami
Ostatnio mam dwie lewe ręce do gotowania. Może to dlatego, że się wysypiam i rozpraszam na zbyt wiele rzeczy. Nie wrzucam nowych przepisów, bo co chwila coś przypalam i wstyd to pokazywać!
Ten przepis użyczyłam i lekko przerobiłam z książki "Vegan Pie in The Sky", którą zakupiłam już miesiące temu, ale nie zdążyłam się pochwalić, ani co gorsze, wypróbować kulinarnie.
Właściwie nie wiem jak nazwać te ciastka. Wymyśliłam 'kieszonki',ale może one właściwie tak się nazywają i wcale tego nie wymyśliłam. Jeszcze tego nie wiem.
Kieszonki piekłam pierwszy raz w życiu, wiec oczywiście wyszły krzywe (do zdjęć wybrałam te najładniejsze :P ) i wiem, że następnym razem właduję w nie nieco więcej nadzienia.
2 kubki przesianej przez sitko mąki
3 duże łyżki cukru
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
6 łyżek margaryny roślinnej
1/2 kubka jogurtu lub śmietany sojowej ( użyłam takiej D.I.Y.)
1/4 kubka zimnego mleka sojowego
Mieszamy suche składniki w misce; mąkę cukier, sól i proszek. Następnie dodajemy margarynę i zaczynamy wszystko mieszać. Jeśli nie mamy miksera, najlepiej wyrabiać ciasto dłońmi, jeśli kogoś to obrzydza proponuje drewnianą łyżkę, albo nie patrzeć na to co się robi.
Dodajemy powoli śmietanę sojową. Najpierw część, a po chwili resztą. Na koniec wyrabiania ciasta dodajemy mleko. Bardzo ważne jest by mleko było na prawdę zimne. Ciasto powinno mieć delikatną, sprężystą konsystencje i masę. Ciasto formujemy w kulę, owijamy folią i odstawiamy na około 40 minut do lodówki.
Wypełnienie:
Można użyć oczywiście przeróżnych owoców. Początkowo miałam zrobić ciasteczka z jabłkami, potem z dżemem z czereśni, ale przypomniałam sobie o zapasach w zamrażalce! Wygrzebałam z maliny <3 <3
1,5 kubka malin
1/2 kubka cukru
łyżka soku z cytryny
kilka kropel aromatu waniliowego
szczypta mielonego imbiru
Wszystko razem mieszamy w misce. Przymarznięte do siebie maliny można porozdzielać nożem.
Wyciągamy ciasto. Dzielimy na 2 kawałki. Jeden odstawiamy spowrotem do lodówki..
Blat stołu prószymy mąką i wałkujemy kawałek ciasta na placek grubości ok 2mm. Za pomocą zwykłego noża lub takiego do pizzy wykrawamy z ciasta prostokąty. Od upodobań zależy jakiej wielkości one będą. Ja wycinałam dość spore około 10x15.
Po prawej stronie kawałka ciasta nakładamy nadzienie. Około 1-2 łyżeczki malin. Lewą stronę lekko dziurkujemy widelcem. Następnie zamykamy kieszonkę, kładąc lewą część na prawej. Brzegi zlepiamy za pomocą widelca, tym samym robiąc ładny wzorek.
Kiedy pierwszy kawałek ciasta się skończy wyciągamy drugi.
Ciasta i nadzienia starczyło mi na 18 dość sporych kieszonek.
Blachę do pieczeni wykładamy papierem.
Kieszonki piekłam w temperaturze 170stopni około 35 minut.
Kiedy ciasteczka wystygły, ozdobiłam je lukrem zabarwionym sokiem malinowym i jadalnymi koralikami.
października 22, 2011
krzywe brzydkie naleśniki z sosem klonowym na kolację.
Bardzo szybki i raczej nieciekawy wpis z rodzaju...nic nie bloguje, ale jak coś to żyję.
A wiec no tak, żyję.
Jutro mam nadzieję znajdę czas, żeby zrobić coś dobrego i ładnego..Oczywiście co dzień robię coś dobrego i ładnego nie tylko do jedzenia, ale nie zawsze jest czas zeby to obfotografowac i wrzucić z codziennymi wynaturzeniami w internet.
Teraz mam chwilę.
Właśnie spożyłam kolację jedną ręką babrając się farbkami, druga pomagała mi w krojeniu naleśników.
Kiedyś wspominałam, że nie jestem stworzona do robinia naleśników i że mi wychodzą obciachowe krzywe placki.
Takie też wyszły dziś. W sumie średnio mam czas, żeby się tym przejmować i żeby robić 20 innych podejść aż w końcu wyjdą śliczne. Wyszły krzywe, bardzo pankowe i takie...takie no jak widać.
Dodam jeszcze, że wypieram na wszelkie sposoby to, że nadchodzi zima i tak dziś obrałam jeszcze resztki malin z działki. Chodzę w letnich sukienkach i tenisówkach pomimo tego "że takie słońce zdradliwe jest" . Oszukuję się jedząc obrzydliwie kolorowo (jak jakiś wstrętny hipis) i owocowo. To też w bólu istnienia zrobiłam sobie na kolacje słodkie naleśniki z sosem klonowym i świeżymi malinami.
Nie wiem jak robią to w Ameryce, że walą tego sosu klonowego wszędzie ile się da, a w Polsce jest tak sk!@$tralala drogi, że każdej łyżki szkoda.
No nic Amełrka to Amełrka.
- 1 szklankę mąki
- szczyptę cukru
- mniejszą szczyptę soli
- łyżkę oliwy
- letnią wodę (nie jestem w stanie oszacować jej ilości, może być zwykła lub lekko gazowana)
Patelnia powinna być bardzo rozgrzana. Jakoś nie udało mi się, ślicznie rozlać ciasta po patelni. Walnęłam tak, żeby tylko było. I szybko i w ruchu zrobiłam 3 baardzo krzywe naleśniki. Hell Yeah!
Pierwszy naleśnik polałam sosem klonowy, przykryłam go drugim naleśnikiem, którego również polałam sosem itp.
Ostatni naleśnik ,aż trzeci również polałam sosem i żeby jeszcze było miło posypałam świeżymi malinami.
Na zdjęciu nie widać, żeby tam były 3 naleśniki, ale co tam!
na pohybel symetrycznym naleśnikom i ślicznym zdjęciom ! i na pohybel amerykańskim pankejksom topiącym się w ekstremalnie drogim sosie klonowym ! hej!
aaa spadam do robolenia...
A na dole mój Niuniek który też wypiera ze świadomości zimę i leżał w słońcu na plecach i wyglądał na "opóźnionego"..to było trochę mało polityczne chyba...
A propos kotów to badać to!
http://www.facebook.com/#!/event.php?eid=274723615893169

