Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babeczki. Pokaż wszystkie posty
kwietnia 29, 2017
lutego 13, 2013
grudnia 31, 2011
Cytrynowe muffiny z limonkowo mietowymi dżdżownicami...
Ah, nie będę się rozpisywać bo przygotowania do szybkiego uboju trwają. Ściągam dziwkarskie kawałki z YouTube, opczajam drinki bezalkoholowe i alkoholowe i myślę ...a jak myślę to zaczyna mi się robić smutno, więc przejdę do rzeczy i wywalę brudy, o tym jak bardzo jeszcze brakuje mi wprawy w obsłudze rękawa cukierniczego.
Koniec brudów.
Muffiny bardzo proste do zrobienia.
Ciasto:
1 kubek cukru
łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczunia sody
szczypta soli
kubek mleka sojowego
ocet jabłkowy
sok wyciśnięty z jednej limonki
skórka z limonki
aromat cytrynowy
100ml oleju
Wlewamy 2 łyżki octu do mleka sojowego. Ostawiamy.
Najpierw mieszamy suche składniki. Następnie dodajemy mleko i zaczynamy mieszać. Potem dodajemy olejek cytrynowy, startą skórkę i sok z jednej limonki. Na koniec dolewamy olej. Wszyyyyyystko mieszamyyyyyyy doookłaaadnieeeeeeee!
Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni. Ciasto nakładamy do foremek i pieczemy babeczki około 30-40 minut.
Krem:
Masa robiona była dość na oko, ale początkowo miała takie proporcje:
kostka roślinnej margaryny
niecała szklanka przesianego przez sitko cukru pudru
sok z połowy małej limonki
parę listków mięty
parę kropel barwnika spożywczego zielonego.
2 łyżki mleka sojowego
Wszystko miksujemy na masę, potem odstawiamy ją do lodówki.
2011 był fatalny
Bania za:
Amy Winehouse, Luciana Freuda, Romana Opałkę, Cy Twomblya, bania za Poly Styrene, za Richarda Hamiltona, Jerzego Nowosielskiego, Dennisa Oppenheim, Steve Jobsa, Andrzeja Urbanowicza...i cholera jasna wielu wielu innych, których już nie ma.
Bania za:
Amy Winehouse, Luciana Freuda, Romana Opałkę, Cy Twomblya, bania za Poly Styrene, za Richarda Hamiltona, Jerzego Nowosielskiego, Dennisa Oppenheim, Steve Jobsa, Andrzeja Urbanowicza...i cholera jasna wielu wielu innych, których już nie ma.
grudnia 24, 2011
Czekoladowe muffiny z kremem chałwowym ! LOVE
"W Święta BN wyznawcy wszystkich religii wielbią J. Chrystusa" mawia P. Roth
Ze świętami BN to bywa różnie, niektórzy lubią inni nie. Większość obchodzi, ale są tacy którzy ten czas traktują zupełnie jak urlop. W każdym razie świeta- pćwiejidjięta.Każdy impuls do pieczenia jest zajebisty!
Mój rękaw cukierniczy wreszcie się przydał, może masa nie na wszystkich babeczkach wygląda piorunująco, bardziej przypomina kształtem psią kupkę, ale to kwestia wprawy. Drugi nie sfotografowany talerz już reprezentuje klasę i styl!
oj no co będę dłużej pisać. Urywa dupę, miażdży suty, wspaniałe wspaniałe wspaniałe!!!!
Ciasto na muffinki:
1szklanka mleka sojowego
1/3 szklanki oleju (dałam około 100ml)
1 szklanka cukru
ocet jabłkowy
aromat waniliowy
1,5 szklanki mąki
3 łyżki kakao
szczypta soli
łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta sody
tabliczka gorzkiej czekolady
Odlewamy szklankę mleka sojowego i wlewamy do niego 2 małe łyżeczki octu malinowego albo jabłkowego. Odstawiamy na bok.
Przesiewamy przez sito do dużej miski: mąkę, kakao, sól, sodę i mieszamy. Dodajemy cukier, następnie mleko z octem. Zaczynamy mieszać. Dodajemy olej oraz aromat waniliowy i mieszamy składniki na masę.
Czekoladę szatkujemy dość drobno, nie tak jak w cieście pomarańczowym, gdzie kawałki czekolady mogły być różnych wielkości. Nie ścieramy na tarce! Kroimy! niech czekolada będzie w kawałkach wielkości tak szacując na oko hym... na na na na.. 5mm? 7mm ?
Mieszamy masę, powinna wyjść dość rzadka.
Teraz nakładamy masę do silikonowych, albo do oldschoolowych metalowych foremek. Wcześniej można lekko je posmarować oliwa, lub osypać bułką tartą. Ja tego nie zrobiłam, bo zapomniałam, ale na szczęście nie poprzyklejały się hardcorowo do brzegów.
Można oczywiście też użyć kolorowych papilotek, ja jakoś unikam bo to papier i się tak marnuje i w ogóle ...drogie są takie papilotki.
♥ KREM CHAŁOWY ♥
opakowanie chałwy (czyli oko 100g)100g margaryny roślinnej
oko 2-3 łyżki cukru pudru
mleko sojowe
Mieszamy składniki ręcznie lub z pomocą jakiegoś silnego pana lub silnej pani lub mixera. Mleko sojowe dolewamy bardzo wolno do momentu kiedy uzyskamy taka konsystencję kremu jaka nam odpowiada. Myślę, że to kwestia 2-3 łyżek stołowych mleka.
Masę schładzamy w lodówce. Następnie pakujemy do rękawa cukierniczego lub woreczka śniadaniowego (któremu w jednym dolnych rogów robimy dziurkę na oko5mm średnicy )
I ozdabiamy ostudzone babeczki. Myślę, że najlepiej robić to następnego dnia. Kiedy masa stężeje, a babeczki wystudzą się na 100%,
Z tego przepisu wyszło mi 17, dość sporych babeczek.
Smacznego!!!!!